Rozważanie o miłości Jezusa w Eucharystii

Informacja

Reklamy pojawiające się przed materiałami wideo nie są zależne od twórców www.swiatlopana.com i nie jesteśmy w stanie ich wyłączyć.
Reklamy umieszczają Wrzuta.pl, Youtube.com i inne serwisy skąd pobierane są materiały.

 

Rozważania o Eucharystii – św. Alfons Maria de Liguori

 
 ♥ Miłość Jezusa w Eucharystii
 
Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13, l).

Przed swoją śmiercią zapragnął zostawić nam największy dowód swej miłości – Eucharystię.
 
Św. Bernardyn ze Sieny mówi, że gesty miłości uczynione przez ludzi w momencie śmierci najtrwalej zachowują się w pamięci i są nam najdroższe. Tak jak przyjaciele odchodzący z tego świata zostawiają swoim najdroższym jakąś pamiątkę po sobie, strój czy pierścień, tak i Ty, Jezu, zostawiłeś nam znak Twej miłości: nie strój ani pierścień, ale własne Ciało, swoją Krew, swoją Duszę, swoją Boskość, całego siebie. „Cały się tobie ofiarował – mówi św. Jan Chryzostom – niczego sobie nie zostawił”.
 
Sobór Trydencki stwierdza, że w darze Eucharystii Jezus Chrystus rozlewa na człowieka całe bogactwo swej miłości. Natomiast św. Paweł Apostoł zauważa, że Jezus udzielił ludziom tego daru właśnie tej nocy, kiedy oni skazali Go na śmierć:
 
Tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moja pamiątkꔂ (l Kor 11,23-24).
 
Św. Bernardyn ze Sieny mówi, że Jezusowi Chrystusowi, pałającemu do nas ogromną miłością, za mało było oddać za nas życie, więc przed śmiercią, z nadmiaru swej miłości, zapragnął dokonać dla nas dzieła jeszcze większego – dać nam na pokarm własne Ciało.
 
Słusznie św. Tomasz z Akwinu nazwał ten sakrament sakramentem miłości i rękojmią (dowodem) miłości. Sakramentem miłości, ponieważ właśnie miłość doprowadziła Jezusa do ofiarowania nam w tym sakramencie siebie samego. Dowodem miłości zaś dlatego, ponieważ gdybyśmy kiedyś o niej zwątpili, ten sakrament będzie dla nas jej gwarancją. Tak jakby nasz Odkupiciel chciał powiedzieć: Abyście nigdy nie zwątpili w moją miłość, zostawiam wam w tym sakramencie siebie samego. Mając taki dowód w ręku, nie możecie już więcej wątpić, że was kocham, i to bardzo.
 
Św. Bernard idzie jeszcze dalej i nazywa ów sakrament miłością nad miłościami, bo dar ten zawiera wszystkie inne dary, którymi Pan nas obdarował: stworzenie, odkupienie, przeznaczenie do wiecznej chwały. Eucharystia jest nie tylko dowodem miłości Jezusa Chrystusa, ale jest też zadatkiem raju: „W niej bowiem – jak mówi liturgia – jest zadatek naszej przyszłej chwały”. Św. Filip Neri nie umiał więc inaczej nazywać Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie jak tylko imieniem Miłości. Kiedy przyniesiono mu wiatyk, tak właśnie wykrzyknął: „Oto moja Miłość, dajcie mi moją Miłość!”
 
Prorok Izajasz chciał, aby wszystkim ukazywano miłosne zabiegi Boga zmierzające do zdobycia miłości wszystkich ludzi:
 

Rozgłaszajcie Jego dzieła -wśród narodów, przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego (Iz 12,4).
 
Któż kiedykolwiek mógłby pomyśleć, jeśliby On sam tego nie uczynił, że Słowo Wcielone może ukryć się pod postacią chleba, stając się naszym pokarmem? Czyż nie wydaje się szaleństwem powiedzieć – stwierdza św. Augustyn – „Jedzcie moje Ciało, pijcie moją Krew”?

Kiedy Jezus po raz pierwszy powiedział to uczniom, wielu nie potrafiło Mu uwierzyć i opuścili Go, mówiąc: Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia? (J 6, 52); Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? (J 6, 60). I to właśnie, co było niepojęte dla ludzi, w co nie mogli uwierzyć, uczyniła miłość Chrystusa.
Bierzcie i jedzcie – powiedział do swoich uczniów, a poprzez nich w przeddzień swojej śmierci skierował te same słowa do nas wszystkich: Bierzcie i jedzcie!
 
Ale jakiż to pokarm, który pragniesz nam dać przed swoją śmiercią, Zbawicielu świata?
 
Bierzcie i jedzcie: to jest Ciało moje (l Kor 11, 24). Nie jest to ziemski pokarm: to Ja sam cały się wam daję.
 
 ♥  Jezus gorąco pragnie zjednoczyć się z nami w Eucharystii
 
A kiedy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał” (Łk 22, 15). Rzekł: Gorąco pragnąłem. „To niezmierna miłość do nas kazała Mu powiedzieć te słowa w noc ustanowienia sakramentu miłości” – pisze św. Wawrzyniec Justyniani. Aby zaś każdemu łatwo Go było przyjąć, ofiarował się nam pod postacią chleba. Gdyby ukrył się pod postacią jakiegoś rzadkiego lub drogocennego pokarmu, ubodzy nie mieliby do Niego dostępu. Stał się chlebem, aby być najprostszym pokarmem dla wszystkich.
 

Abyśmy również i my chcieli Go przyjąć w Eucharystii, nie tylko zachęca nas poprzez liczne zaproszenia:
Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałem (Prz 9, 5),
ale nam to wyraźnie nakazuje:
Bierzcie i jedzcie: to jest Ciało moje (l Kor 11, 24).
Co więcej – przyciąga nas również obietnicą raju:
Kto spożywa moje ciało (…), ma życie wieczne (J 6, 54). Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki (J 6, 58).
A jeślibyśmy się wzbraniali przed Eucharystią, grozi nam piekłem:
Jeśli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego („..), nie będziecie mieli życia w sobie (J 6, 54).
Te zaproszenia, obietnice i groźby rodzą się z Jego ogromnego pragnienia zjednoczenia się z nami właśnie w tym sakramencie.
 
Ale dlaczego Jezus tak gorąco tego pragnie? Wyjaśnia nam to św. Dionizy, który twierdzi, że miłość zawsze dąży do jedności. Podobnie pisze św. Tomasz: „Dwie osoby, które się miłują, pragną z dwojga stać się jednym”. Tego właśnie dokonała niezmierzona miłość Boga do ludzi: nie tylko ofiaruje się im całkowicie w Królestwie wiecznym, ale już tu na ziemi daje się im posiąść w tak intymnej, jak tylko to jest możliwe, jedności, ofiarując się pod postacią chleba w Eucharystii. On stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty (Pnp 2, 9). On jest obecny w Eucharystii i patrzy na nas, choć my Go nie widzimy. Ukrywa się, abyśmy Go pragnęli, ale chce się nam dać cały i być całkowicie z nami zjednoczony tak długo, dopóki nie osiągniemy niebieskiej ojczyzny.
 
Jego miłość nie mogła się zadowolić oddaniem się całemu rodzajowi ludzkiemu we Wcieleniu, męce i śmierci, ale zapragnęła znaleźć sposób, aby ofiarować się całkowicie każdemu z nas z osobna. Kto spożywa moje Ciało i pije moja Krew, trwa we Mnie, a Ja w nim (J 6, 56).
 
W komunii św. Jezus jednoczy się z nami tak realnie, że słusznie mógł powiedzieć św. Franciszek Salezy: „Eucharystia jest najczulszym znakiem miłości, bo Jezus unicestwia się w niej aż do stania się naszym pokarmem, by się z nami zjednoczyć”. Podobnie pisze św. Jan Chryzostom, że Jezus z gorącej miłości do nas chce się z nami tak zjednoczyć, abyśmy byli jedno z Nim. „O, jak przedziwna jest twoja miłość, Panie Jezu – mówi Wawrzyniec Justyniani – tak ściśle zjednoczyłeś Twoje ciało z naszym, że Twoje serce i naszą duszę uczyniłeś nierozdzielnie związanymi!”. Zaś św. Bernardyn ze Sieny stwierdza, że Jezusowe oddanie się nam na pokarm było najwyższym stopniem miłości, bo poprzez Eucharystię chciał się z nami zjednoczyć tak ściśle, jak zjednoczony jest pokarm z tym, kto go spożywa. Posłuchajmy, co Jezus powiedział do swej umiłowanej sługi Małgorzaty z Ypres zaraz po przyjęciu przez nią komunii św.: „Zobacz, córko moja, jak piękną jest jedność między Mną a tobą. Nigdy się już nie rozdzielajmy, kochaj Mnie i bądźmy zawsze zjednoczeni w miłości”.
 
 
 
 ♥  Kiedy i jak powinniśmy przystępować do Eucharystii
 
Bądźmy więc przekonani, że nie uczynimy Jezusowi nic milszego nad przyjęcie Go w Eucharystii, ale z nastawieniem należnym przyjęciu tego wspaniałego gościa. Powiedziałem: z należnym, odpowiednim nastawieniem, nie godnym, bo gdyby takie było konieczne, któż mógłby przystępować do komunii św.? Tylko Bóg jest bowiem godny przyjąć Boga. Przez nastawienie należne, odpowiednie rozumiem takie, które przystoi biednemu stworzeniu przyobleczonemu w ciało Adama. Wystarczy, aby osoba przystępująca do Eucharystii była w stanie łaski i gorąco pragnęła wzrastać w miłości do Jezusa Chrystusa. „Wystarczy kochać Jezusa Chrystusa, aby przyjmować Go w Eucharystii – stwierdza św. Franciszek Salezy – ponieważ On ofiaruje się nam tylko z miłości”. Jeśli zaś chodzi o częstotliwość przystępowania do komunii św, każdy powinien kierować się zaleceniami swego kierownika duchowego.
 
Należy przy tym wiedzieć, że niezależnie od stanu, w jakim się żyje, czy  wykonywanego zawodu nic nie może przeszkodzić w częstym przyjmowaniu komunii św, zgodnie z dekretem papieża Innocentego XI: „Częste przystępowanie do komunii św. ma zależeć od osądu spowiedników, którzy to powinni polecać swoim penitentom, co uznają za korzystne dla ich zbawienia”.
 
Nic na świecie nie jest dla nas takim dobrodziejstwem jak komunia św. Przedwieczny Ojciec uczynił Jezusa Chrystusa Panem wszystkich swoich bogactw: Ojciec dał Mu wszystko w ręce (J 13, 3).
 
Osoba, która Go przyjęła w Eucharystii, może więc powiedzieć z całą pewnością: Przyszły mi wraz z nią wszystkie dobra (Mdr 7,11).
 
Słusznie więc św. Dionizy i św. Wincenty Ferreriusz twierdzą, że sakrament Eucharystii ma największą moc uświęcania dusz, większą od takich nawet środków ascetycznych jak całotygodniowy post o chlebie i wodzie.
 
 
 
 Skutki Eucharystii
 
Sobór Trydencki naucza, że komunia św. oczyszcza nas z grzechów powszednich i chroni przed śmiertelnymi. Powiada, że uwalnia od grzechów powszednich, ponieważ – według św. Tomasza – ten sakrament zachęca człowieka do aktów miłości, które gładzą grzechy powszednie. Stwierdza też, że chroni przed śmiertelnymi, ponieważ komunia św. pomnaża w nas łaskę chroniącą nas przed grzechami ciężkimi. Dlatego Innocenty III napisał, że Jezus Chrystus poprzez swoją mękę i śmierć wyzwolił nas z niewoli grzechu, a poprzez Eucharystię uwalnia nas od niebezpieczeństwa popełnienia go.
 
Przede wszystkim jednak ten sakrament zapala dusze do Bożej miłości. Bóg jest miłością (l J 4, 8). Bóg to ogień trawiący (Pwt 4, 24), który pochłania w naszych sercach wszystkie ziemskie przywiązania. Właśnie ten ogień miłości przyszedł zapalić na ziemi Syn Boży: Przyszedłem ogień rzucie na ziemie i Jakże, bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! (Łk 12, 8). Jakież płomienie Bożej miłości rozpala Jezus w każdym, kto Go przyjmuje! Św. Katarzyna ze Sieny zobaczyła pewnego razu, w rękach jakiegoś kapłana trzymającego Najświętszy Sakrament, samego Jezusa jako kulę ognia i dziwiła się, że wszystkie ludzkie serca nie spalają się w tym płomieniu. Twarz św. Róży z Limy po komunii św. tak promieniowała, że aż oślepiała, a z jej ust wydobywał się taki żar, że czuł to każdy, kto przybliżał się do niej. Opowiada się też o św. Wacławie, że przez samo nawiedzanie kościołów, gdzie był Najświętszy Sakrament, rozpalał się takim żarem, że towarzyszący mu sługa kroczący za nim po śniegu nie odczuwał wcale zimna. Dlatego św. Jan Chryzostom uważał, że Najświętszy Sakrament jest ogniem, który nas tak zapala, że czyni groźnymi nawet dla samych piekieł.
 
Oblubienica z Pieśni nad pieśniami mówi: Umiłowany wprowadził mnie do domu wina i sztandarem j ego nade mną jest miłość (Pnp 2,4).
 
Św. Grzegorz z Nyssy pisze, że komunia św. jest właśnie domem wina, gdzie dusza zostaje tak upojona Bożą miłością, że zapomina o sobie i traci z pola widzenia wszystko, co stworzone. Dlatego oblubienica z Pieśni nad pieśniami kontynuuje: Posilcie mnie plackami z rodzynek, wzmocnijcie mnie jabłkami, bo chora jestem z miłości (Pnp 2, 5).
 
Temu, kto mówi: „Właśnie dlatego nie przystępuję często do komunii św, bo widzę, jak zimny jestem wobec Bożej miłości…”, odpowiada Gerson: „Dlatego że odczuwasz zimno, chcesz oddalić się od ognia?”. Powinieneś uczynić wręcz przeciwnie. Jeśli pragniesz kochać Chrystusa, to im bardziej jesteś zimny, tym bliżej powinieneś przystąpić do Eucharystii.
 
Św. Bonawentura też nas zachęca: „Chociażby nawet bez uczucia miłości, byle ufając w miłosierdzie Boże, przystępuj jednak do Eucharystii; im bardziej jesteśmy chorzy, tym konieczniejszy staje się nam lekarz”. Podobnie pisze św. Franciszek Salezy w swojej Filotei: „Dwa rodzaje osób powinny przystępować często do komunii św: ludzie doskonali, aby zachować doskonałość, oraz niedoskonali, aby doskonałość osiągnąć”. Ale aby móc to czynić często, co najmniej konieczne jest wielkie pragnienie stania się świętym i wzrastania w miłości do Jezusa Chrystusa. Oto co pewnego dnia powiedział Pan do św. Matyldy: „Kiedy przystępujesz do komunii św, pragnij umiłować mnie bardziej, niż jakiekolwiek inne serce Mnie kochało, a wtedy Ja zakosztuję w pełni słodyczy tej upragnionej miłości”.
 
 

MODLITWA
 
Boże Miłości, nieskończenie nas miłujący i godny nieskończonej miłości z naszej strony, powiedz mi, czy jest jeszcze cos więcej nad to,co wymyśliłeś, aby zdobyć naszą miłość? Nie wystarczyło Ci, że stałeś się człowiekiem i że dzieliłeś z nami wszystkie nasze nędze. Nie wystarczyło Ci oddanie za nas krwi w straszliwych udrękach, nie wystarczyła Ci śmierć po wyniszczającym bólu, i to na drzewie krzyża przeznaczonym dla największych złoczyńców – stałeś się pokarmem, aby zjednoczyć się z każdym z nas. Powiedz mi, powtarzam, czy można wymyślić coś więcej, aby zdobyć nasza miłość? Jakże jesteśmy nieszczęśliwi, jeśli Cię w tym życiu nie kochamy! Będziemy tego żałować przez całą wiecznośc!

Jezu mój, nie chcę żyć bez miłowania Ciebie, i to bardzo gorąco. Jakże mi przykro, że Ciebie obrażałem; żałuję tak bardzo, że chciałbym umrzeć z bólu.

Kocham Cię ponad wszystko, bardziej niż siebie samego, i poświęcam Ci wszystkie moje uczucia. Ty, który dajesz mi to pragnienie, daj mi też siłę do jego realizacji.

Jezu mój, Jezu mój, nie chcę od Ciebie niczego innego jak tylko Ciebie samego. Teraz, gdy mnie pociągnąłeś do swojej miłości, zostawiam wszystko, z wszystkiego rezygnuję; Ciebie tylko obejmuję, tylko Ty mi wystarczasz.

O Matko Boga, Maryjo, proś Jezusa za mnie i uczyń mnie świętym.

Dołącz i ten cud do licznych innych przez Ciebie dokonanych: przemień mnie z grzesznika w świętego! Amen.

 

Powyższy tekst to fragment z książki:
Umiłowanie Jezusa Chrystusa w życiu codziennym” – św. Alfons Maria de Liguori

 

Zobacz też inne => Rozważania św. Alfonsa Maria de Liguori <= kliknij

 
 
obrazekZobacz też=> 7 tajemnic Eucharystii -Vinny Flynn Ta wnikliwa i niezwykle wciągająca książka wprowadzi Cię w niektóre „ukryte” prawdy Eucharystii; prawdy, które zawsze przyjmowali teologowie, święci i mistycy, a które rzadko były przekazywane zwyczajnym ludziom w sensowny sposób…

obrazek => Chlebem karmieni -Pierre-Marie Delfieux -Eucharystia – źródło, centrum i szczyt życia chrześcijańskiego. Tajemnica życia, przymierza, komunii, przebóstwienia… Sakrament, o którym powiedziano i napisano już tak wiele, a który głębią swego misterium nieskończenie przerasta wszystko, co kiedykolwiek z tajemnicy tej wyrazić zdołano…

obrazek => Żyć Mszą Świętą – Ks. bp Javier Echevarria -Ta książka, to przystępnie napisany przewodnik odpowiadający na wiele ważnych dla chrześcijanina pytań. Przybliża poszczególne części Mszy Świętej, dzięki czemu można pełniej uczestniczyć w liturgii. Stanowi wartościową pomoc zarówno dla księży, jak i osób świeckich, pragnących owocnie przeżywać Mszę Świętą.…

obrazek => Eucharystia -Bp Michel Dubost – Dlaczego idę na Mszę Świętą? Po co biorę w niej udział? Czym jest dla mnie? Na te proste, lecz ważne pytania każdy chrześcijanin powinien często odpowiadać sam sobie. Rozważania biskupa Michela Dubost dotyczą właśnie tych pytań i odpowiadają na nie – uderzająco prostym językiem. Nie tracą one jednak przez to głębi. Pomagają nam spojrzeć na nasze uczestnictwo w Eucharystii w nowy, pozbawiony rutyny sposób….

obrazek => O Eucharystii. Medytacje i modlitwy – Eucharystia jest źródłem życia Kościoła i jego wiernych, którzy wciąż mają z tego sakramentalnego źródła czerpać. Eucharystia jest szczytem Kościoła, który wzywa, by go zdobywać…Ta najpiękniejsza książeczka o Eucharystii niewątpliwie będzie służyć pomocą w eucharystycznym rozwoju…

obrazekkliknij => Dzieciom o Mszy Świętej – Ks. Piotr PawlukiewiczEucharystia jest największym skarbem chrześcijaństwa. Jednak wiele osób nie odkrywa jej piękna. Ten problem dotyczy też dzieci, które żyją dziś w kulturze barwnego i zmiennego obrazu. Dlatego autor bardzo przystępnie opowiada najmłodszym o najistotniejszych elementach mszy świętej…

obrazek => Mandatum. To czyńcie na moją pamiątkę – Bp Grzegorz Ryś – Porywające rozważania nad znaczeniem Jezusowego wezwania „To czyńcie na moją pamiątkę”, których punktem wyjścia jest wielkoczwartkowy obrzęd obmywania nóg, nazywany mandatum.Autor pokazuje, że nie jest to nakaz celebrowania jakiegoś kolejnego religijnego rytuału przez kastę kapłanów, ale skierowane do każdego z chrześcijan wezwanie do stania się nowym człowiekiem. Człowiekiem, którego charakteryzować będzie postawa wyrażona może najpełniej w zaskakującym i szokującym dla uczniów geście Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy.…

obrazek => Życie i Eucharystia. Medytacje -O. Józef Augustyn – Rozważania znanego i doświadczonego kierownika duchowego, jezuity Józefa Augustyna pomagają odkryć Eucharystię jako sakrament miłości. Jeżeli przeżywany go szczerze i z zaangażowaniem, może stać się dla nas źródłem miłości: przyjacielskiej, narzeczeńskiej, małżeńskiej, rodzicielskiej, kapłańskiej, wspólnotowej i każdej innej….

obrazek => Moc słowa w liturgii -Scott Hahn – Wyczerpujące studium tego, jak Pismo Święte nabiera życia i rozbrzmiewa najdonośniej, gdy jest głoszone pośród liturgicznego zgromadzenia Kościoła pełnego wiary.Teksty biblijne powstały w obrębie wspólnoty wiernych i dlatego tam właśnie odnaleźć można ich najpełniejszy sens – twierdzi autor i przekonująco to uzasadnia…

 

 

Podziel się i udostępnij na:  
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii CZYTELNIA, EUCHARYSTIA, Miłosierdzie Boże, PAN JEZUS, św. Alfons Maria de Liguori, Świadectwa tekstowe, ŚWIĘCI i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Rozważanie o miłości Jezusa w Eucharystii

  1. Mateusz pisze:

    „Dlatego św. Jan Chryzostom uważał, że Najświętszy Sakrament jest ogniem, który nas tak zapala, że czyni groźnymi nawet dla samych piekieł” – dosłownie ciarki przechodzą po całym ciele. Już nie raz słyszałem, czytałem o ludziach chronionych poprzez bliskość z Bogiem, chociażby (a może przede wszystkim) z powodu przyjmowania Eucharystii. Jest to Moc, i chyba nie ma co tego brać na rozum – po prostu tak jest 🙂

  2. majk monika pisze:

    Bardzo mi się podoba wasza strona. Bóg zapłać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *