Rozważania Adwentowe o spowiedzi

Informacja

Reklamy pojawiające się przed materiałami wideo nie są zależne od twórców www.swiatlopana.com i nie jesteśmy w stanie ich wyłączyć.
Reklamy umieszczają Wrzuta.pl, Youtube.com i inne serwisy skąd pobierane są materiały.

 

Poniższe rozważania te temat spowiedzi pochodzą z książki: „Rozmowy z Bogiem. Tom I: Adwent i Boże Narodzenie”  – Francisco F. Carvajal

 

Nasze grzechy i spowiedź

1. Wyznanie grzechów i postanowienie poprawy. Spowiedź przed kapłanem, zupełna i indywidualna.

Głos się rozlega: „Drogę Panu przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec dla naszego Boga! Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i pagórki obniżą (Iz 40, 3-4).
 
Najlepszym sposobem przygotowania naszej duszy na przyjście Pana jest bardzo dobra spowiedź. „Pan Bóg wie dobrze, w jakim nikczemnym garnku dusze nosimy, dlatego dał spowiedź jako krynicę, żebyśmy się w niej myli, bo życie brudzi każdego jak błoto”[1]. Potrzeba tego sakramentu, który w ciągu całego naszego życia jest źródłem łaski i miłosierdzia, nasila się w sposób szczególny w tym okresie, gdy liturgia Kościoła przynagla nas i zachęca do oczekiwania na Boże Narodzenie.
 
Pomaga nam ona słowami modlitwy: Boże, Ty zesłałeś na ten świat Twojego Jedynego Syna, aby wybawił ludzi z niewoli grzechu, daj nam, oczekującym z wiarą Twojej łaski, osiągnąć prawdziwą wolność[2].
 
Spowiedź, obok Eucharystii, jest sakramentem, który usposabia nas na ostateczne spotkanie z Chrystusem na końcu naszego życia. Całe nasze życie jest ciągłym adwentem, oczekiwaniem na tę ostatnią chwilę, do której przygotowujemy się dzień po dniu. Pociesza nas myśl, że to właśnie sam Pan gorąco pragnie, żebyśmy byli wraz z Nim w przygotowanym dla nas niebie nowym i ziemi nowej (Ap 21, 1).
 
Każda dobrze przeprowadzona spowiedź jest otrzymanym od Pana bodźcem, żeby podążać naprzód bez zniechęcenia, bez smutków, w wolności od naszej nędzy. Chrystus powiada nam ponownie: Ufaj, synu! Odpuszczone są ci twoje grzechy (Mt 9, 2). Synu mój, zacznij od nowa… To właśnie On sam przebacza nam po pokornym przyznaniu się do naszych win. Nasze grzechy wyznajemy Bogu samemu, chociaż w konfesjonale wysłuchuje ich człowiek, kapłan. Człowiek ten jest pokornym i wiernym sługą tej wielkiej tajemnicy, która się dokonuje pomiędzy powracającym synem a Ojcem.
 
Przyczyn zła nie należy szukać na zewnątrz człowieka, lecz przede wszystkim w głębi jego serca. Również lekarstwo na nie bierze początek w sercu. Stąd chrześcijanie poprzez własny szczery wysiłek nawrócenia powinni sprzeciwiać się spłaszczaniu człowieka i własnym życiem głosić radość prawdziwego wyzwolenia od grzechu. Dokona się to dzięki szczerej skrusze, mocnemu postanowieniu poprawy i odważnemu wyznaniu win.
 
Tym, którzy po Chrzcie świętym popadli w grzech śmiertelny, sakrament pokuty jest konieczny do zbawienia, tak samo jak Chrzest potrzebny jest tym, którzy jeszcze się nie odrodzili do życia wiecznego. „Sakrament pokuty jest drogą tego nasycenia człowieka sprawiedliwością, która pochodzi od samego Odkupiciela”[3]. I dla Kościoła posiada tak wielką wagę, że kapłani mogą z powodu braku czasu czuć się zobowiązani do odłożenia, a nawet zaniechania innych działalności, ale nigdy konfesjonału.
 
Wszystkie grzechy śmiertelne popełnione po Chrzcie świętym oraz okoliczności, w jakich je popełniono, muszą stanąć przed trybunałem pokuty, w spowiedzi przed kapłanem. W spowiedzi sekretnej prowadzącej do rozgrzeszenia indywidualnego.
 
Powinniśmy uczynić wszystko, co jest w naszej mocy, żeby pomóc wspólnocie kościelnej w pełni doceniać wartość spowiedzi indywidualnej. Jest to przecież osobiste spotkanie z miłosiernym Zbawicielem, który nas kocha.
 
„Nie możemy jednak zapominać, że samo nawrócenie jest aktem wewnętrznym o szczególnej głębi, w którym człowiek nie może być zastąpiony przez innych, nie może być «wyręczony» przez wspólnotę”[4].
 

2. Wyznanie grzechów w obliczu Pana. Częsta spowiedź.

Oprócz tego, że spowiedź powinna być całkowita w tym, co się tyczy grzechów ciężkich, musi być także nadprzyrodzona, musi towarzyszyć jej świadomość, że mamy prosić o przebaczenie samego Pana, którego obraziliśmy, gdyż każdy grzech, również grzech popełniony wobec naszych braci, stanowi bezpośrednią obrazę Boga.
 
Odbycie spowiedzi ze świadomością jej nadprzyrodzonego charakteru jest prawdziwym aktem miłości do Boga. W głębi duszy słyszy się Chrystusa, który pyta nas jak Piotra: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? I słowami tegoż Apostoła możemy również odpowiedzieć: Domine, tu omnia nosti, tu scis quia amo te. – Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham (J 21, 17), pomimo wszystko...
 
        Po grzechu śmiertelnym największym nieszczęściem dla duszy jest grzech powszedni. „Lepiej utracić honor, wszystkie dobra i życie, niż obrazić Pana Boga choćby lekkim grzechem, bo grzech jest złem nieskończenie większym”[5]. Każda mała niewierność jest utratą wielkiego skarbu, pomniejsza żarliwość miłości, zwiększa trudności w praktykowaniu cnót, które za każdym razem jawią się jako trudniejsze, i skłania do grzechu śmiertelnego, który nastąpi natychmiast, jeśli się temu nie przeciwdziała.
 
Częsta Komunia święta i spowiedź są najlepszą pomocą w walce o uniknięcie grzechów powszednich. Podczas spowiedzi otrzymujemy ponadto szczególne łaski pozwalające uniknąć tych uchybień i grzechów, co do których oskarżyliśmy się i wyraziliśmy żal. Umiłowanie częstej spowiedzi jest objawem delikatności duszy, miłości do Boga. Pogardzanie nią lub obojętność względem niej świadczą o braku delikatności wewnętrznej, a często o prawdziwej zatwardziałości wobec spraw nadprzyrodzonych.
 
Częstotliwość przystępowania do spowiedzi zależy od szczególnych potrzeb naszej duszy. Kiedy jakaś osoba chce zdecydowanie pełnić wolę Bożą we wszystkim i całkowicie należeć do Boga, wtedy będzie odczuwała prawdziwą potrzebę częstszego i regularnego przystępowania do tego sakramentu. „Spowiedź ponawiana co pewien czas, zwana spowiedzią «z pobożności», zawsze w Kościele towarzyszyła drodze do świętości”[6].
 

3. Każda spowiedź dobrem dla całego Kościoła. Świętych obcowanie w sakramencie pokuty.

Pojednanie każdego człowieka z Bogiem i z Kościołem w sakramencie pokuty jest jednym z najgłębszych i najbardziej osobistych aktów. Podczas każdej spowiedzi w sanktuarium sumienia ulega przemianie wiele podstawowych rzeczy. Równocześnie nie powinniśmy zapominać, że ten sakrament zawiera w sobie głęboki i nieodłączny wymiar społeczny. U osoby, która się spowiada, wiele rzeczy zmienia się również w środowisku rodzinnym, w nauce, w pracy lub w kontaktach z przyjaciółmi.
 
„W świetle wiary nie ma większego zła niż grzech i nic innego nie powoduje gorszych konsekwencji dla samych grzeszników, dla Kościoła i dla całego świata”[7]. Ponieważ grzech jest największą tragedią dla człowieka, powoduje głębokie rozkojarzenie u tego, kto go popełnia. A kto jest rozkojarzony, rozprasza również ludzi wokół siebie. W sakramencie pokuty Pan ponownie ustawia rzeczy na swoim miejscu, a oprócz przebaczenia grzechów wprowadza do duszy utracony porządek i ład.
 
Dobrze odbyta spowiedź jest wielkim podarunkiem dla tych wszystkich, którzy żyją i pracują wraz z nami; czerpie z niej korzyść również bardzo wielu ludzi, z którymi obcujemy na co dzień. Gdy otrzymujemy łaskę tego sakramentu, postępujemy i mówimy w sposób zupełnie odmienny.
 
Gdy wierny się spowiada, dokonuje się także niezrównane dobro w całym Kościele. Cały Kościół raduje się i w cudowny sposób wzbogaca za każdym razem, kiedy kapłan wypowiada słowa rozgrzeszenia. Dzięki Świętych Obcowaniu każda spowiedź posiada zbawienny rezonans w całym Mistycznym Ciele Chrystusa.
 
W wewnętrznym życiu Kościoła, którego kamieniem węgielnym jest Chrystus, każdy wierny podtrzymuje pozostałych przez dobre uczynki i zasługi oraz sam jest przez nich podtrzymywany. Wszyscy potrzebujemy siebie nawzajem i rzeczywiście ustawicznie uczestniczymy we wspólnych dobrach duchowych. Nasze własne zasługi pomagają naszym braciom, ludziom rozsianym po całej ziemi. Ale w taki sam sposób grzech, opieszałość, grzechy powszednie, filisterstwo stanowią ciężar dla wszystkich członków Kościoła pielgrzymującego: gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współradują się wszystkie członki (1 Kor 12, 26).
 
„Jest to drugie oblicze owej solidarności, która na poziomie religijnym rozwija się w głębokiej i wspaniałej tajemnicy wspólnoty świętych (świętych obcowania), dzięki której możliwe było stwierdzenie, że «każda dusza, która się podnosi, dźwiga świat». Temu prawu wstępowania odpowiada, niestety, prawo zstępowania, stąd można mówić o wspólnocie grzechu: dusza, która upada przez grzech, pociąga za sobą Kościół i w pewien sposób cały świat. Innymi słowy, nie ma grzechu, nawet najbardziej wewnętrznego i tajemnego, najściślej indywidualnego, który odnosiłby się wyłącznie do tego, kto go popełnia. Każdy grzech rzutuje z mniejszą lub większą gwałtownością, z mniejszą lub większą szkodą na całą strukturę kościelną i na całą ludzką rodzinę”[8].
 
Gdy ktoś przystępuje do spowiedzi z właściwą postawą, nastaje moment radości i dla samego penitenta, i dla wszystkich. Tak jak kobieta, która znalazła zagubioną drachmę, sprasza przyjaciółki i sąsiadki, i mówi: Cieszcie się ze mną! (por. Łk 15, 8-9), tak samo święci w niebie, dusze błogosławione w czyśćcu i Kościół nieustannie pielgrzymujący na tym świecie cieszą się za każdym razem, kiedy udzielane jest rozgrzeszenie.
 
Rozwiązywać więzy grzechu oznacza równocześnie zawiązywać węzły braterstwa. Czy nie powinniśmy przystępować do tego sakramentu z większą radością, z większą gorliwością, wiedząc, że przez sam fakt naszej dobrej spowiedzi pomagamy tylu innym chrześcijanom, a zwłaszcza tym, którzy są blisko nas?
 
Prośmy Boga wraz z Kościołem: Panie Boże, przyjmij nasze błagania i udziel nam swojej pomocy w doświadczeniach życia, niech przyjście Twojego Syna nas umocni i zachowa od grzechu[9].

 

  [1] Św. Albert Adam Chmielowski, List, cyt. za: Wybór pism bł. Brata Alberta, Warszawa 1985, t. 5, s. 344.   [2] Mszał Rzymski, Msza św. z soboty I tygodnia Adwentu, kolekta. [3] Jan Paweł II, enc. Redemptor hominis, 20.[4] Tamże.[5] Św. Maksymilian Maria Kolbe, Wybór pism, Warszawa 1973, s. 359.[6] Jan Paweł II, Przemówienie do członków Świętej Penitencjarii Apostolskiej, Rzym, 30 I 1981.[7] Katechizm Kościoła Katolickiego, 1488.[8] Jan Paweł II, adhort. apost. Reconciliatio et paenitentia, 16.[9] Mszał Rzymski, Msza św. z wtorku I tygodnia Adwentu, kolekta.
 

obrazek=> Spowiedź. Nie wiem, co powiedzieć… – Praca zbiorowa – Chrześcijanin penitent, który nie wie, co to grzech i chrześcijanin kapłan, który nie wie, jak przedstawić dobrą nowinę o przebaczeniu – tak można by krótko przedstawić obecny kryzys moralności….

 

Apostolstwo spowiedzi

 

1. Doprowadzenie przyjaciół do sakramentu pokuty.

Wszechmogący Boże, pobudź nasze serca do przygotowania dróg Jednorodzonemu Synowi Twojemu, abyśmy dzięki Jego przyjściu mogli Ci służyć w czystości duszy[1]. Ta modlitwa liturgiczna, od której rozpoczynamy naszą rozmowę z Bogiem, mówi, żebyśmy przygotowali się na przyjście Jezusa, prosząc Go o przebaczenie naszych grzechów.
 
Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg (…), On sam przychodzi, aby was zbawić”. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie (Iz 35, 3-6). Wraz z Panem przyjdą wszelakie dobra.
 
Mesjasz jest bardzo blisko. W tych dniach Adwentu przygotowujemy się w nowy sposób na Jego przyjęcie. Jezus pociesza nas: Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się!”. Codziennie spotykamy się z przyjaciółmi, kolegami, krewnymi, którzy czują się zagubieni w obliczu najistotniejszych spraw swego życia. Czują się niezdolni podążać za Panem, gdyż utracili nadzieję i posuwają się drogami życia jak paralitycy. Powinniśmy ich doprowadzić do ubogiej groty betlejemskiej. Jest to miejsce, gdzie odnajdą sens swego życia. Dlatego przede wszystkim sami powinniśmy znać drogę, powinniśmy prowadzić życie wewnętrzne i żyć w zażyłości z Jezusem. Poprawmy się sami w tym, w czym mają się poprawić nasi przyjaciele i pokładamy niezłomną nadzieję w środkach nadprzyrodzonych.
 
Modlitwa, umartwienie i przykład będą zawsze stanowiły podstawę wszelkiego apostolstwa chrześcijańskiego. Modlitwa za innych tym bardziej bywa wysłuchana, im bardziej święta jest osoba, która ją zanosi. Apostolstwo rodzi się z wielkiej miłości do Chrystusa.
 
W wielu wypadkach zbliżenie naszych przyjaciół do Chrystusa polega na doprowadzeniu ich do sakramentu pokuty, jednego z największych dóbr, jakie Pan pozostawił swojemu Kościołowi. Zapewne nie ma dla nich większej pomocy, aniżeli ułatwienie im przystąpienia do spowiedzi. „Istotnie, sakrament pojednania z Bogiem daje prawdziwe zmartwychwstanie duchowe, przywrócenie godności i dóbr życia dzieci Bożych”[2]. Czasami delikatnie powinniśmy im pomóc w dobrym przeprowadzeniu rachunku sumienia. Szepnąć słowo zachęty i pociechy wraz z krótkim, odpowiednim wyjaśnieniem istoty sakramentu pojednania oraz płynących z niego korzyści. Może też zdarzyć się sytuacja, kiedy po prostu trzeba zaprowadzić kogoś tam, gdzie może się wyspowiadać. Jak wielkiej doznamy radości, ilekroć doprowadzimy krewnego, kolegę, przyjaciela do sakramentu miłosierdzia Bożego! Tę samą radość podzielą w niebie nasz Ojciec Bóg i wszyscy święci.
 

 2. Uzdrowienie paralityka z Kafarnaum.

Św. Marek w Ewangelii z (Mk 2, 1-12) mówi nam, że Jezus przybył do Kafarnaum i zaraz posłyszano, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca.
 
Do tego domu skierowało się również czterech ludzi niosących swego sparaliżowanego przyjaciela, jednak z powodu tłumu nie mogli dotrzeć do Jezusa. Wówczas, posługując się zapewne drabiną stojącą z tyłu domu, weszli z paralitykiem aż na dach. Odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował i uczyniwszy w nim otwór, spuścili łoże z paralitykiem na sam środek, przed Jezusa (Łk 5, 19).
 
Właśnie na czymś podobnym polega apostolstwo. Apostolstwo spowiedzi polega na tym, aby pomimo pojawiających się trudności doprowadzić innych przed Jezusa. Oni tylko spuścili przyjaciela przed Jezusa. Resztę uczynił sam Pan: to On dokonuje tego, co rzeczywiście ważne.
 
Czterech przyjaciół znało już Nauczyciela i mieli wielką nadzieję, że dzięki ufności pokładanej w Jezusie nastąpi cud. To wiara ich wzmocniła. Ewangelia mówi nam, że Jezus, widząc ich wiarę (Mk 2, 5), wiarę przyjaciół, dokonał cudu. Nie mówi się tutaj wyraźnie o wierze chorego, ale podkreśla się wiarę jego przyjaciół. Pokonawszy trudności, które wydawały się nie do przezwyciężenia, przekonali chorego. Wielka musiała być ich ufność pokładana w Jezusie, gdyż tylko ten może przekonywać, kto sam jest przekonany. Gdy przybyli do domu, był tak zatłoczony, że wydawało się, że niczego nie będzie można uczynić. Ale się nie poddali. Pokonali tę przeszkodę dzięki swemu zdecydowaniu, sprytowi i zaangażowaniu. Najważniejsze było spotkanie ich przyjaciela z Jezusem, wykorzystali wszelkie możliwe środki, żeby do niego doszło.
 
Jest to wspaniała lekcja apostolstwa, którą jako chrześcijanie powinniśmy wprowadzać w czyn! My również spotkamy się z większymi lub mniejszymi oporami. Nasze zadanie powinno przede wszystkim polegać na postawieniu naszych przyjaciół twarzą w twarz przed Chrystusem, na pozostawieniu ich przy Jezusie i na usunięciu się. Któż może przemienić wnętrze jakiejś osoby, jeśli nie sam Pan? Apostolstwo tkwi w porządku łaski, w porządku nadprzyrodzonym.
 
Może czasami jesteśmy winni temu, że inni nie zbliżają się do Boga, gdyż czują się niezdolni, by się ku Niemu zwrócić. „Ten paralityk – wyjaśnia św. Tomasz z Akwinu – symbolizuje grzesznika, który leży w grzechu: jak paralityk nie może się poruszać, tak samo grzesznik nie może sobie poradzić sam. Ci, którzy niosą paralityka, to ludzie, którzy poprzez swoje rady prowadzą grzesznika do Boga”[3].
 
Jeżeli żywimy ufność i często obcujemy z Chrystusem, także dzięki ludzkim przedsięwzięciom możemy pokonać trudności, które w ten czy inny sposób występują w każdej pracy apostolskiej.
 
Pan ucieszył się na widok odwagi wypływającej z wielkiej nadziei apostolskiej owych czterech przyjaciół. Oni nie cofnęli się przy pierwszych trudnościach i nie czekali na inną, lepszą sposobność, gdy Jezus będzie przechodził równie blisko.
 
Możemy zastanowić się podczas dzisiejszego rozmyślania, czy postępujemy w ten sam sposób z naszymi przyjaciółmi, krewnymi i znajomymi. Czy postanawiając pomóc im w przystąpieniu do spowiedzi nie zniechęcamy się już przy pierwszych trudnościach? Tam przecież oczekuje na nich Pan.
 

3. Spowiedź. Władza odpuszczania grzechów. Szacunek i wdzięczność przy przystępowaniu do tego sakramentu. 

 Pan spojrzał na chorego z olbrzymią litością i powiedział: Ufaj synu! A następnie wypowiedział słowa, które wprowadziły wszystkich w zakłopotanie: Odpuszczone są ci twoje grzechy (Mt 9, 2).
 
        Gdy zgrzeszył Dawid i padł u stóp Natana, ten rzekł do niego: Pan odpuszcza ci też twój grzech – nie umrzesz. (2 Sm 12, 13). To Bóg mu przebaczył. Natan jedynie przekazał orędzie, które zwróciło Dawidowi radość i sens życia. Lecz Jezus przebaczał we własnym imieniu. To zgorszyło obecnych przy tym uczonych w Piśmie: [On] bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? (Mk 2, 7)
 
        Jest całkiem możliwe, że paralityk dzięki szczególnemu światłu doświadczył całej swojej niegodności. Może właśnie w tym momencie, jak nigdy przedtem, zrozumiał konieczność bycia czystym wobec najczystszego spojrzenia Jezusa, który swoim bezgranicznym miłosierdziem przenikał do głębi jego duszy. Otrzymał wówczas bardzo wielką łaskę przebaczenia. Była to nagroda za to, że pozwolił sobie pomóc. Zaraz potem poczuł radość tak wielką, jakiej nigdy przedtem nie doświadczył. Taką radość przynosi każda szczera i pełna skruchy spowiedź. Jego paraliż nie miał już dla niego znaczenia. Jego dusza była czysta i spotkała się z Jezusem.
 
Pan chciał dać do zrozumienia wszystkim, również nam, którzy w ciągu wieków rozważać będziemy tę scenę, że posiada wszelką moc na niebie i na ziemi, ponieważ jest Bogiem. Ma On również moc odpuszczania grzechów. I udowodnił to poprzez cud całkowitego uleczenia tego człowieka.
 
Moc odpuszczania grzechów została przekazana przez Pana Jego Kościołowi w osobach Apostołów, żeby za pośrednictwem kapłanów można ją było sprawować aż do skończenia czasów: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20, 22-23).
 
Kapłani sprawują władzę odpuszczania grzechów nie z własnej mocy, lecz w imię Chrystusa – in persona Christi – jako narzędzia w rękach Pana. Jedynie Bóg może przebaczać grzechy i czyni to w sakramencie spowiedzi poprzez swoich kapłanów. Naucza tego Kościół, a i my powinniśmy mówić o tym w swoim otoczeniu. Wielu ułatwi to przystąpienie do tego sakramentu z miłością.
 
Skorzystajmy z dzisiejszej modlitwy, żeby podziękować Panu za to, że pozostawił swojemu Kościołowi, naszej Matce, tak olbrzymią moc. Dzięki Ci, Panie, że pozostawiłeś w zasięgu naszych rąk dar tak wielki i tak łatwo dostępny!
 

Również nam może pomóc ta chwila modlitwy, żebyśmy mogli się zastanowić, jak wygląda nasza spowiedź. Jak często się spowiadamy? Czy przeprowadzamy staranny rachunek sumienia? Czy za każdym razem wzbudzamy żal? Czy jesteśmy absolutnie szczerzy wobec spowiednika? Czy staramy się stosować do otrzymanych wskazówek? Być może jest to dobry moment, by w obecności Boga zobaczyć, którym z naszych krewnych, przyjaciół czy kolegów możemy pomóc w przygotowaniu dobrego rachunku sumienia. Komu z nich najbardziej potrzebne są słowa zachęty przypominające o spowiedzi przed Bożym Narodzeniem. Oni w głębi swojej duszy na pewno tego pragną, a i Pan oczekuje, że przystąpią do źródła miłosierdzia. Nie powinno ich zabraknąć. Jest to największy upominek, jaki możemy im sprawić.
 

Nasza Matka, Najświętsza Maryja Panna, Refugium peccatorum, Ucieczka grzesznych, będzie miała współczucie dla nich i dla nas.
 

[1] Mszał Rzymski, Msza św. z czwartku II tygodnia Adwentu, kolekta.[2] Katechizm Kościoła Katolickiego, 1468. [3] Św. Tomasz z Akwinu, Komentarz do Ewangelii wg św. Mateusza, 9, 2.
 

obrazek => Nie bój sie, jest Miłość. Inaczej o spowiedzi. – O. Stanisław Jarosz OSPPE-Jak żyć, by nie utracić ukrytego w nas skarbu obecności Boga? Jak trwać w zjednoczeniu z Chrystusem, by życie Boże dane nam na chrzcie świętym nie pozostało martwym nasieniem i wydało wspaniałe owoce zbawienia?…
obrazek=> Rozmowy z Bogiem. Tom I: Adwent i Boże Narodzenie -Francisco F. Carvajal – Jest to siedmiotomowa seria książek zawierających głębokie, a jednocześnie praktyczne rozważania związane z czytaniami liturgicznymi na każdy dzień. Wzbogacają je cytaty z pism Ojców Kościoła oraz świętych (także polskich), jak również fragmenty z najnowszych dokumentów Kościoła…

 

Podziel się i udostępnij na:  
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Adwentowe Rekolekcje, CZYTELNIA, SPOWIEDŹ i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *