10 sekretów najlepszych ojców

Informacja

Reklamy pojawiające się przed materiałami wideo nie są zależne od twórców www.swiatlopana.com i nie jesteśmy w stanie ich wyłączyć.
Reklamy umieszczają Wrzuta.pl, Youtube.com i inne serwisy skąd pobierane są materiały.

Tato, obserwuję Cię…

www.tato.net
 
Nie rezygnuj nigdy być dobrym ojcem i nauczycielem.
 

obrazek=>Zawód: TATA – Krzysztof Pilch – Prezentowana książka podaje szereg praktycznych informacji. Stanowić może pomoc dla każdego ojca, nawet tego, który jest po prostu zabiegany i potrzebuje czegoś, co mógłby przeczytać „za jednym podejściem”. To swoiste kompendium najważniejszych elementów relacji między ojcem a dzieckiem….

 

10 SEKRETÓW NAJLEPSZYCH OJCÓW

 

1. OKAZUJ SZACUNEK MATCE SWOICH DZIECI

Jedną z najlepszych rzeczy, jaką ojciec może zrobić dla swoich dzieci, to okazywać szacunek dla ich mamy. Jeśli jesteś żonaty, dbaj o relacje w swoim małżeństwie. Jeśli nie – szanuj i wspieraj matkę swoich dzieci. One nasiąkają atmosferą więzi, jaka jest między rodzicami. Jeśli jest pełna szacunku, będzie najlepszym środowiskiem wzrostu i prawidłowego rozwoju dzieci.
 

2. DAJ DZIECIOM SWÓJ CZAS

Sposób, w jaki spędzasz czas ze swoimi dziećmi mówi im, na ile są one dla ciebie ważne. Jeśli ciągle wyglądasz na zapracowanego i nie masz dla nich czasu, nie dziw się, że to, co do nich mówisz jest pustosłowiem. Gdy potraktujesz swoje dzieci jak skarb, będziesz musiał poświęcić dla nich inne rzeczy, by móc spędzać z nimi czas. Dzieci rosną szybko, i tak naprawdę chwile z dzieckiem odkładane, zaniedbane, -są stracone na zawsze.
 

3. ZAPRACUJ NA AUTORYTET

Najczęściej, albo zbyt często jedynym czasem rozmów z dzieckiem jest sytuacja, gdy coś „zmaluje”. Mama wtedy oschle przekazuje komunikat :”ojciec chce z tobą rozmawiać”. Trudno się dziwić, że „porozmawiać” kojarzy się wówczas negatywnie i wywołuje u dziecka dreszczyk lęku. Woli ono unikać „rozmów” z ojcem. Nie popełnij tego błędu i zaczynaj rozmawiać z dzieckiem, kiedy jest jeszcze małe, i chętnie przychodzi do ciebie z całym swoim światem. Znajdź czas i słuchaj. W przyszłości dziecku będzie łatwiej dzielić się i radzić sobie z trudnymi tematami.
 

4. WYMAGAJ Z MIŁOŚCI

Wszystkie dzieci potrzebują prowadzenia i dyscypliny. Może nie koniecznie jako kary, ale przede wszystkim wyznaczania jasnych granic. Przypominaj dziecku o konsekwencjach złego postępowania, ale także nagradzaj oczekiwane zachowanie. Ojciec, który wymaga i wprowadza dyscyplinę w sposób opanowany i sprawiedliwy, również w ten sposób okazuje miłość swoim dzieciom.
 

5. BĄDŹ WZOREM

Ojciec jest wzorem, jakby matrycą dla swojego dziecka, bez względu na to, czy jest ono tego świadome, czy nie. Dziewczynka spędzając czas z kochającym ojcem wzrasta w poczuciu, że zasługuje na traktowanie z szacunkiem przez chłopców. Tej cechy będzie też szukała u przyszłego męża. Ojciec może nauczyć syna tego, co jest naprawdę w życiu ważne pokazując na własnym przykładzie uczciwość, pokorę czy odpowiedzialność. „Życie jest teatrem. . . ” a ojciec gra w nim jedną z najważniejszych ról. . .
 

6. BĄDŹ NAUCZYCIELEM

Jeśli nauczysz swoje dziecko tego, co jest dobre, a co złe, będziesz świadkiem jego dobrych wyborów. Zaangażowany ojciec codziennie omawia sytuacje, podaje przykłady, by pomóc dziecku zrozumieć i nauczyć się podstawowych lekcji życia.
 

7. DBAJ O WSPÓLNE, RODZINNE POSIŁKI

Nic tak nie daje poczucia przynależności do rodziny, jak wspólny stół. Dzielenie się „chlebem” jest jedną z najważniejszych rzeczy, jakie robimy razem. Wyznaczony czas posiłków może wprowadzić rytm i porządek w zapracowany i pełen wrażeń dzień. Dla dzieci jest to świetna okazja, by móc podzielić się tym, co aktualnie przeżywają. To jest również świetny czas dla ojca, aby słuchał i by mógł udzielić rady czy wsparcia, jeśli trzeba. Trudno przecenić wysiłek podjęty, by rodzina mogła spotykać się przy stole każdego dnia.
 

8. CZYTAJ DZIECIOM

W świecie, gdzie telewizja dominuje w życiu dzieci, ważne jest, by ojciec poświęcił czas, czytając im. Dzieci uczą się najlepiej, kiedy coś robią, słuchają, oglądają, bądź czytają. Zaczynaj czytać, gdy dzieci są jeszcze bardzo małe. Gdy są starsze, zachęcaj je, by czytały same. Zaszczepienie w dziecku miłości do czytania jest cennym bagażem, w jaki możesz je wyposażyć na przyszłość.
 

9. OKAZUJ UCZUCIA

Dzieci potrzebują bezpieczeństwa, które rodzi się z pewności, że są chciane, akceptowane i kochane przez swoich rodziców. Przytulanie i okazywanie pozytywnych uczuć, to najlepszy sposób, by przekonać dzieci, że je kochasz.
 

10. ROLA OJCA NIGDY SIĘ NIE KOŃCZY

Również, gdy dzieci są już dorosłe i gotowe, by wyfrunąć z gniazdka, będą zawsze szukać twojej życiowej mądrości i rady. Bez względu na to, czy sprawa dotyczy dalszej nauki, nowej pracy, czy ślubu, ojciec nadal będzie grał najważniejsza rolę w życiu swoich dzieci, nawet, gdy założą własne rodziny. . .

 

obrazek => Warto być ojcem – Jacek Pulikowski „Najważniejsze, co może ojciec dać swoim dzieciom, to po prostu prawdziwie, mądrze, dojrzale, wiernie, wyłącznie i dozgonnie kochać ich matkę”. Fascynująca książka o roli męża i ojca w rodzinie…

 
 

X Przykazań Dojrzałego Ojcostwa

 

BYĆ ŚWIĘTYM OJCEM

Pragnienie ojcowskiej miłości jest głęboko wpisane w serce każdego człowieka, także dorosłego. Potrzebują jej jednak w sposób szczególny dzieci i młodzież w okresie dojrzewania. Dziecko poszukuje nie tylko ciepłej i serdeczniej miłości matki, ale również otwartej, życzliwej i dającej bezpieczeństwo miłości ojca.
 

SZUKAJ BOGA JAKO OJCA

Ojcostwo jest dawaniem życia na podobieństwo samego Stwórcy. Rodząc nowe życie mężczyzna i kobieta spełniają Boże wezwanie: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię (Rdz 1,28). W ten sposób uczestniczą w stwórczej mocy samego Boga. Zrodzone życie nie należy jednak do nich. Należy do Boga.
Tylko doświadczenie Boga jako Ojca kochającego odwieczną miłością swojego Syna może być ostatecznym fundamentem ludzkiej miłość rodzicielskiej: ojcowskiej i macierzyńskiej.
Odkrywanie ojcowskiego obrazu Boga staje się więc dla mężczyzny najgłębszym fundamentem, na którym może on zbudować świadomą i dojrzałą odpowiedź na powołanie do bycia ojcem.
 

STAWAJ SIĘ DOBRYM SYNEM, ABYŚ MÓGŁ BYĆ DOBRYM OJCEM.

Dla młodego mężczyzny drogą do doświadczenia ojcostwa jest doświadczenie synostwa. Nie ma innej drogi. Wielu mężczyzn zaprzepaszcza szansę na dojrzałe ojcostwo tylko dlatego, iż kierując się męską dumą, nie chce przyjąć pokornej postawy uległości i synostwa wobec swoich rodziców, szczególnie wobec ojca.

Postawa pokornej i przebaczającej miłości do rodziców jest konieczna szczególnie wówczas, kiedy ich postawa rodzicielska była raniąca. Trzeba najpierw nauczyć się być miłosiernym, wiernym i pokornym synem, aby móc stawać się następnie miłosiernym, wiernym i pokornym ojcem.

Partnerstwo dorosłego syna z własnym ojcem i matką winno łączyć się z pokorą i głębokim szacunkiem: Słuchaj ojca, który cię zrodził, i nie gardź twą matką, staruszką! (…) Niech się weselą twój ojciec i matka, twa rodzicielka niech będzie szczęśliwa (Prz 23, 22.25).
 

OPUŚĆ OJCA I MATKĘ, JAK NAKAZUJE BIBLIA

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem (Rdz 2,24).

Rzeczywiste, fizyczne i emocjonalne, opuszczenie rodziców jest koniecznym warunkiem dobrego małżeństwa i ojcostwa.

Opuszczenie to dokonuje się jednak nie tyle poprzez oddzielenie od rodziców, ale poprzez wewnętrzne pojednanie się z nimi.

Wyjście z domu rodzinnego bez rzeczywistego wewnętrznego pojednania się z matką i ojcem sprawia, iż jest ono bardziej ucieczką niż „męskim odejściem”.

Do pełnej autonomii wobec rodziców konieczna jest wolność wobec nich. Wielu mężczyzn nie jest w stanie naprawdę wewnętrznie „opuścić ojca i matki”, dlatego, że nie umie – często tylko dlatego, iż tak naprawdę nie chce – przebaczyć im i pojednać się z nimi.

Wolność wobec rodziców sprawia, iż mężczyzna może korzystać z jednej strony w pełni z darów, które od nich otrzymał, z drugiej zaś może stopniowo uwalniać się od tych uwarunkowań, którymi było naznaczone ich wychowanie.
 

OFIARUJ DZIECIOM BEZPIECZEŃSTWO I MIŁOŚĆ W PEŁNEJ RODZINIE

Dziecko potrzebuje nie tylko indywidualnej miłości ojca i matki, ale także wzajemnej miłości obojga rodziców. Poprzez tę miłość dziecko dowiaduje się, czym jest ludzka miłość, rodzina, małżeństwo; w pełnej rodzinie doświadcza oparcia i poczucia bezpieczeństwa.

Bardzo ważnym zadaniem ojca jest więc zbudowanie najpierw kochającego się małżeństwa, a następnie pełnej i kochającej się rodziny, w której od samego początku istniałby klimat zgody, rodzicielskiej miłości, poczucia bezpieczeństwa i wzajemnej troski.
Bez wzajemnej miłości małżeńskiej i rodzinnej miłość ojcowska będzie zawsze niepełna, ograniczona i raniąca.
 

ZAUFAJ SWOIM DZIECIOM

Wiara ojca w syna czy córkę jest fundamentem prawdziwego ojcostwa. Ojciec, który zachowuje wiarę w swego syna pomimo wydarzeń, które mogą ich rozdzielić, a nawet poróżnić, zasługuje nadal na miano ojca (M. Lagaut).

Warunek: Ojciec może jednak zaufać dziecku tylko wówczas, kiedy – choćby w małym stopniu – zaufa sobie.
Ojciec nie może zobowiązywać dziecka do zaufania. Winien sobie na zaufanie ZASŁUŻYĆ. Mówiąc bardziej obrazowo, winien „wydobyć” z niego zaufanie.

Zaufanie jest darem wymiennym. Dziecko spontanicznie ufa ojcu, kiedy czuje się przez niego kochane i doświadcza jego zaufania. Zaufanie może być zbudowane na wzajemnej miłości i trosce o siebie. Zaufanie rodzi zaufanie.

Dorastający synowie nie oczekują od swoich ojców, aby byli nieomylni i nienaganni we wszystkim. Oczekują od nich przede wszystkim zaufania i wiary: wiary w ich pragnienia, w ich możliwości, w ich dobre intencje.
 

BUDUJ WŁASNY AUTORYTET WOBEC DZIECI

Być ojcem znaczy oddać się do dyspozycji rodziny i dzieci, służyć im i być za nie odpowiedzialnym. Tylko ojciec odpowiedzialny nauczy odpowiedzialności swoje dzieci. Autorytet ojca nie jest jego przywilejem, ale służbą.

Mężczyzna nie staje się ojcem, aby mu służono, ale by sam służył i dzielił się z dziećmi swoim życiem (por. Mt 20,28). Postawą odpowiedzialności, ofiarności, troski i służby ojciec buduje swój autorytet.

Mężczyzna zakładający rodzinę winien rozumieć potrzebę zbudowania swojego autorytetu. Dziecko potrzebuje autorytetu ojca i ma do niego prawo. Nie mając autorytetu w oczach dzieci ojciec nie może ofiarować im poczucia bezpieczeństwa, oparcia i nie zdoła ich uczyć mądrości życia. Dziecko nie zaufa ojcu, jego radom i pouczeniom, jeżeli nie będzie on dla swej pociechy autorytetem.
 

KOCHAJ DZIECI MIŁOŚCIĄ BEZINTERESOWNĄ

Ojciec i matka dają życie swoim dzieciom nie po to, aby móc „coś” w zamian otrzymać, ale by przedłużyć trwanie w swoich dzieciach miłości i życia. Dawanie życia dziecku to nic innego jak dzielenie się tą miłością, którą wcześniej otrzymali i którą też wzajemnie się obdarzyli w małżeństwie.

W zamiarze Boga dziecko winno rodzić się jako owoc wzajemnej miłości swoich rodziców oraz bezinteresownej miłości do „nowej istoty”, którą wydadzą na świat. Bezinteresowna miłość ojca jest zwierciadłem bezinteresownej miłości Boga Ojca.

Dzięki niej ojciec staje się dla dziecka drogowskazem do Boga. Jeżeli ojcowie kochają swoje dzieci za ich osiągnięcia w nauce, zdolności czy też jakieś inne szczególne cechy, wówczas ograniczają swoją miłość.
 

NAUCZ DZIECI RADOŚCI ZMAGANIA I WALKI

Szczególnym zadaniem ojca wobec dzieci jest wprowadzenie ich w „sztukę walki”, w najlepszym rozumieniu tego pojęcia. Miłość, z której rodzi się radość życia, domaga się nieraz wielkiej walki wewnętrznej oraz zmagania z trudnościami i przeciwnościami zewnętrznymi.

Najpierw będzie to wewnętrzna walka z własną słabością: niestałością woli, skłonnością do zniechęcania się, tendencją do ucieczki.

Będzie to także walka „zewnętrzna” o miejsce w świecie: wysiłek zdobywania pozycji zawodowej, zmaganie się z niesprawiedliwym zachowaniem innych, z nieuczciwą rywalizacją. Walka ta jest walką o swoje. Jest to zmaganie się o godne i uczciwe życie własne oraz swoich najbliższych.

Zadaniem ojca jest bronić swoich dzieci. Szczególnym zadaniem ojca jest nauczyć syna radości zmagania się z własną słabością i umiejętnego współżycia z rówieśnikami.

Syn powinien umieć nie tylko wygrywać, ale także przegrywać. Umiejętność przyjmowania porażek lepiej nieraz świadczy o sile młodego człowieka niż jego zwycięstwa nad rówieśnikami.
 

STWARZAJ W DOMU KLIMAT WOLNOŚCI

Prawdziwe spotkanie ojca z dzieckiem może dokonać się tylko w klimacie pełnej wolności.

Ojciec nie jest panem swojego dziecka. Ojciec jest tylko „starszym bratem w wierze” swojego dziecka. Ponieważ dziecko nie jest jego własnością, ojciec nie może całkowicie władać jego wolnością. „Władzę rodzicielską” może sprawować odwołując się do wolności dziecka.

Brak uwzględniania pragnień, potrzeb i odczuć dziecka jest zawsze odbierane przez nie jako nadużywanie autorytetu rodzicielskiego. Postawa ofiary i oddania nie może być w jakiejkolwiek formie wymuszona na człowieku. Nie można „nakazać” dziecku wbrew jego woli – także, kiedy jest jeszcze bardzo małe – postawy miłości, zaufania, szczerości, uczciwości, ofiarności. Są to wartości, które rodzą się w sercu dziecka i na które ono samo stopniowo się decyduje.
 

OFIARUJ DZIECIOM KAŻDEGO DNIA TROCHĘ CZASU

Jednym z najważniejszych darów, jakie ojciec może ofiarować swoim dzieciom, jest poświęcenie im odrobiny czasu każdego dnia. Ojcostwo od chwili przyjścia na świat dziecka wymaga czasu.

Niczym nie da się tego ani zastąpić, ani zrekompensować. Słaba więź spowodowana brakiem czasu ojca rzutuje negatywnie na rozwój emocjonalny, intelektualny i duchowy dziecka. Szczególnie dotkliwie brak ten odczuwają synowie.

Intensywność życia zawodowego ojców sprawia, iż poświęcanie czasu dziecku jest dziś jednym z najtrudniejszych tematów dotyczących ojcostwa. Wielu zapracowanym ojcom brakuje czasu dla dzieci. Czasu poświęconego dziecku nie da się jednak nagromadzić i ofiarować w jednym momencie. Ojcostwo domaga się systematycznego, codziennego ofiarowania dziecku choćby trochę uwagi.

I choć wielu mężczyzn pogubiło się dzisiaj w pełnieniu swojej ojcowskiej roli, nie zatracili oni jednak głębokiego pragnienia posiadania i wychowywania dzieci. Ojcostwo jawi się dzisiaj jako służba dzieciom. Stąd też trzeba mówić nie tyle o roli czy funkcji ojcowskiej, odtwarzanej z pokolenia na pokolenie, ile raczej o misji i powołaniu, które – jak nigdy dotąd domaga się osobistego zaangażowania, woli zmagania się z sobą, męskiej twórczości oraz głębokiej więzi z bogiem jako ojcem.
 

 obrazek=>Sztuka okazywania miłości nastolatkom Gary Chapman -Książka ta porusza wiele współczesnych problemów związanych z wychowaniem nastolatka. W dzisiejszych czasach, gdzie miejsce powszechnie wyznawanych wartości zajął pluralizm, czyli akceptacja wszelkich idei i filozofii, wychowanie dziecka nastoletniego jest dużym wyzwaniem dla rodziców, którzy nie zawsze potrafią nawiązać właściwe relacje ze swymi dziećmi…

 
 

Jak poprawić własne ojcostwo

 

MIŁOŚĆ DO ŻONY

Nie można być dobrym ojcem w rodzinie bez dobrej relacji z żoną. Przykład pięknej miłości rodziców jest najważniejszym elementem wychowania dzieci do miłości. Bo przecież celem życia człowieka i jednocześnie źródłem jego szczęścia jest Miłość (Również w kategoriach wiecznych celem ostatecznym jest Bóg – Miłość i Źródło Miłości). Tak więc dziecko „odarte” z miłości rodziców ma bardzo utrudnioną drogę do własnego szczęścia. Słowem – najważniejsze co ojciec może dać swoim dzieciom to uczciwie, mądrze, wiernie i dozgonnie kochać ich matkę. Wszelkie rozważania o „uczciwych” i „kulturalnych” rozwodach, a nawet o korzyściach z nich płynących dla dzieci (będą miały dwie mamusie i dwóch tatusiów) są ordynarną manipulacją i próbą robienia wody z mózgów biednym ludziom.

Wierne trwanie małżeństwa do śmierci jest najważniejszym przekazem o miłości małżeńskiej dawanym dzieciom.
 

MIŁOŚĆ DO DZIECI

Miłość do dzieci jest troską o ich dobro, rozwój, o ich zbawienie – aż do świętości. Prymas Tysiąclecia powiedział: Ludzie mówią czas to pieniądz a ja wam mówię czas to miłość. Miłość okazujemy przez poświęcenie swego czasu. Każdy ojciec powie, że jego praca zawodowa jest takim czasem dawanym dzieciom. To prawda, ale czy to wystarczy? Jest jeszcze tak zwany czas wolny. Rzecz w tym by nie był on „wolny” od dzieci. Wiem, że nie jest prosto (znam to z autopsji) cieszyć się w chwili, gdy trójka małych dzieci naraz siedzi na tatusiu, który zmęczony „jak pies” walnął się właśnie na tapczan wróciwszy po całym dniu pracy do domu. Wiem również, że wielu ojców bywa w domu prawie wyłącznie wtedy, gdy dzieci śpią.

Namawiam wówczas do refleksji – czy tak intensywna praca jest konieczna dla bytu rodziny, i czy przypadkiem nie stała się „atrakcją” samą w sobie i ucieczką od trudów życia rodzinnego? Oby chociaż pragnieniem każdego ojca była chęć jak najczęstszego przebywania z własnymi dziećmi. Czas dobrze przeżyty z dziećmi jest inwestycją przynoszącą owoce przez całe życie dzieci. Odwrotnie, gdy tego czasu było za mało, bywa że dziecko gubi się czy wręcz wykoleja. Popełnia nieodwracalne życiowe błędy. Wówczas rozpacz rodziców jest spóźniona…

Co robić, gdy tego czasu dla dzieci jest rzeczywiście i z obiektywnych, często niezawinionych przyczyn, po prostu za mało? Trzeba nauczyć się wykorzystywać jak najlepiej ten, nawet minimalny czas, który nam pozostaje.
 

INTENSYWNE WYKORZYSTANIE CZASU

By „nie tracić czasu” – konkretna rada dla wszystkich ojców: już dziś, teraz, natychmiast uczmy się intensywnego i sensownego spędzania czasu z dzieckiem. Takiego przebywania z nim, żeby dziecko było nasycone kontaktem z nami. Jeżeli ojciec zna potrzeby dziecka, wie, jak je zaspokajać, może w czasie kilku minut, a nawet sekund, każdego dnia skutecznie, w sposób sensowny, nasycić kontaktem ze sobą. Często mówi się o konieczności stałego napełniania tzw. zbiornika emocjonalnego w dziecku. Gdy zbiornik jest napełniony, dziecko w sferze emocjonalnej funkcjonuje dobrze, gdy pusty, są kłopoty. Są sposoby intensywnego napełniania tego zbiornika. Chodzi tu o kontakt wzrokowy, o kontakt dotykowy, o ukierunkowaną na dziecko uwagę.
 

SPOJRZENIE OJCA

Każdy z nas zna moc spojrzenia prosto w oczy. Niestety, wykorzystujemy to zazwyczaj w sytuacjach negatywnych, np. po przewinieniu dziecka. Otóż znając ogromną moc spojrzenia w oczy, zamiast wykorzystywać ją, jak „ubek” na przesłuchaniu, wykorzystajmy ją z pożytkiem dla dobra dziecka. Spojrzenie prosto w oczy dziecku z miłością – mówiące: kocham ciebie takim, jaki jesteś, bez względu na to, co zrobisz, zawsze będę cię kochać, jestem z ciebie dumny – nasyci u dziecka potrzebę kontaktu z ojcem i tym samym stanie się elementem sprzyjającym jego rozwojowi, wzrostowi.

Zauważmy, że na spojrzenie prosto w oczy wystarczy kilka, kilkanaście, no może w wyjątkowych sytuacjach, kilkadziesiąt sekund. Chyba żaden, choćby najbardziej zapracowany ojciec nie powie, że tyle czasu dziennie nie może poświęcić swojemu dziecku (Jeżeli zestawimy to z czasem ponad 4 godz. które spędza dziennie przeciętny Polak przed telewizorem, łatwo dojdziemy do wniosku, że naprawdę nie o brak czasu chodzi).
 

DOTYK

Drugim elementem, bardzo skutecznie zaspokajającym potrzebę kontaktu jest dotyk (tzw. kontakt cielesny). Kobieta w stanie błogosławionym kontaktuje się z dzieckiem cieleśnie 24 godz. na dobę. Po urodzeniu dziecko położone na brzuchu matki uspokaja się. Czuje dotyk skóry i słyszy bicie serca matki – jest u siebie. Małe dziecko, dzięki karmieniu piersią, zabiegom pielęgnacyjnym i zmienianym wielokrotnie pieluchom, jest często dotykane. Potrzeba dotyku jest zaspokajana niemal automatycznie (zmienia się to po odstawieniu od piersi i wyjściu z pieluch). Zwykle jednak małe dziecko jest często pieszczone, przytulane, sadzane na kolanach.

Niestety, dorastająca córka czy syn zwykle nie dostaje od tatusia potrzebnej dziennej porcji dotyku. Tatuś, który małą córeczkę nosił na barana, bujał na kolanach, przytulał głaskał i czule całował, w okresie dojrzewania córki wycofuje się ze wszystkich tych gestów. W pewnym sensie jest to zrozumiałe – oto córka staje się kobietą i nie można jej traktować jak małego dziecka (Propaganda, mówiąca o rzekomo masowym molestowaniu seksualnym córek przez własnych ojców, spowodowała, że niejeden ojciec wręcz boi się dotknąć ciała swej córki). Tymczasem to wycofanie dotyku córka często odbiera jako odrzucenie, brak akceptacji: jako dziewczynka byłam kochana, akceptowana, a jako kobieta jestem odrzucona, nieakceptowalna. Takie poczucie odrzucenia przez najważniejszego dotychczas mężczyznę życia – własnego ojca – owocuje częstym rzuceniem się w ramiona pierwszego lepszego chłopaka. Niejako w podtekście tego zachowania jest chęć sprawdzenia swej atrakcyjności i akceptowalności jako kobiety przez mężczyznę. Ojciec dorastającej córki musi znaleźć nowe formy dotyku, które zaspokajałyby prawidłowe potrzeby i byłyby akceptowalne przez córkę, ojca i otoczenie.

Z synami sprawa jest podobna, choć specyfika kontaktu jest inna. Ojciec powinien znaleźć nowe formy kontaktu dotykowego. Może chłopaka poklepać po plecach, poczochrać po włosach, czy wreszcie mocować się z coraz silniejszym synem. Zapasy z ojcem mogą stać się ulubioną zabawą i jednocześnie znakomitą okazją zaspokajania potrzeb – napełnieniem zbiornika emocjonalnego przez dotyk.
 

JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZY…

Wreszcie ukierunkowana uwaga. Chodzi o skoncentrowanie uwagi (choćby na krótko) na jednej jedynej osobie na świecie, na swoim dziecku (dotyczy to każdego dziecka z osobna). Dziecko w takiej chwili musi czuć się ważne, najważniejsze. Nie chodzi tu o przekazywanie dziecku, że jest pępkiem świata, lecz że w tej chwili tatuś jest wyłącznie dla niego. Tato, niekoniecznie słownie, ma mu powiedzieć: teraz jesteś dla mnie najważniejszy na świecie, słucham ciebie, mam dla ciebie czas, kocham cię. To są chwile ogromnie potrzebne każdemu człowiekowi – być dla kogoś najważniejszym.

Na koniec – konkretna propozycja. Aby panowie, mężczyźni, ojcowie, zaofiarowali – może w najbliższą niedzielę – każdemu dziecku pół godziny. Jestem przekonany, że w wielu domach wybuchnie szał radości, większy niż z powodu otrzymania jakiegoś drogocennego prezentu…
 
(źródło: www.lesniow.pl)
 

obrazek => Dzikie stwory. Sztuka wychowania chłopców -Stephen James, David Thomas – Praktyczny poradnik pozwalający zrozumieć serce, umysł i zachowanie chłopca w wieku od lat 2 do 22 i wychować go tak, aby wyrósł na silnego, dojrzałego emocjonalnie mężczyznę…

 
 

Ale kogo miało by nie być – świadectwo

 
Nazywam się Paweł, mam 43 lata. Jesteśmy z Bożenką blisko dwadzieścia lat po ślubie. Piszę z pozycji ojca ośmiorga dzieci: najstarsza córka ma lat osiemnaście, najmłodszy syn – dziesięć miesięcy.
 
Ewa, owa osiemnastoletnia dziś panna, urodziła się ponad rok po naszym ślubie. Bardzo pragnęliśmy tego dziecka i czas do narodzin, a także po nich, był dla nas czasem ogromnej radości wypełnionej przygotowaniami na jej przyjęcie. Z ogromną uwagą poszukiwaliśmy wiadomości o tym, jak należy opiekować się maleństwem już po jego narodzinach oraz o tym, co jest ważne w czasie zwanym pięknie: błogosławionym. Żyliśmy w środowisku, w którym nasi znajomi mieli już dzieci, wielu z nich całkiem małe. Nie stroniliśmy od ich towarzystwa chcąc podpatrzyć, jak opiekują się takimi maleństwami.
 
W tym czasie, mimo zachęt Bożenki unikałem bliskiego kontaktu z dziećmi, szczególnie z noworodkami, a branie ich na ręce było dla mnie nie do pomyślenia. Obawiałem się ich kruchości i delikatności, zupełnie nie miałem pojęcia co robić z takim maleństwem własnymi rękoma, które potrafiły podnosić spore ciężary. Po prostu bałem się, że wyrządzę krzywdę. Wszystkie te obawy zniknęły jednak zaraz po urodzeniu Ewuni. Odtąd branie na ręce i pielęgnowanie noworodka stało się czymś oczywistym i naturalnym. Mało tego, jej kąpanie odbywające się wieczorem, wieńczyło cały dzień i było przywilejem, o który każde z nas dwojga wręcz zabiegało…
 
OD POCZĄTKU

gdy rozmawialiśmy o naszych planach na przyszłość, chcieliśmy mieć dużą rodzinę, w której będzie miejsce dla czworga dzieci. Wszystkie przyjmowaliśmy z radością, choć nie bez pewnych obaw. Lata 80-te i początek 90-tych, były w Polsce okresem pełnym niepokojów społecznych: już po Okrągłym Stole i pierwszych demokratycznych wyborach do sejmu i senatu.
 
Dla nas był to czas pojawienia się kolejno: Ewy, potem zaraz Kasi, Tymoteusza (z którego – jako pierwszego syna – jesteśmy szczególnie dumni) i Janka. Był to czas, kiedy staraliśmy się o mieszkanie, mieszkaliśmy bowiem w hotelu robotniczym. Gdy Bożenka nosiła pod sercem Janka, okazało się, że jest szansa na mieszkanie w Koziegłowach pod Poznaniem. I gdy Janek miał półtora roku, nastąpiła przeprowadzka.
 
Czas po urodzeniu czwartego dziecka był wyjątkowy. Zacząłem odczuwać, że dojrzałem do ojcostwa: inaczej podchodziłem do rodzicielstwa, dostrzegałem, że nie wszystko co do tej pory robiłem jako ojciec, mimo najlepszych intencji, było do końca dobre.
 
Nagle – nieoczekiwana wiadomość: będziemy mieli kolejne dziecko! Nieco zaskoczeni, z radością przyjmujemy je, i – tak jak za każdym razem – przygotowujemy się starannie, szykując miejsce, przemeblowując nieco mieszkanie i dosyć mocno nasze plany…
 
Najtrudniejszy był moment, kiedy miało się urodzić szóste dziecko. Wpadłem wtedy w poważny kryzys. Pojawiły się poważne wątpliwości: czy podołam…? Jak sobie poradzimy? Ogromną pomocą był wtedy (i jest do dnia dzisiejszego) Kościół. To, że jesteśmy we wspólnocie kościoła, pomogło mi przetrwać tamten kryzys i wiele następnych.
 
Myślę, że narodziny Marysi, Stasia, Grzesia i Marka (a więc kolejno: piątego, szóstego, siódmego i ósmego dziecka) były dla mnie wielkim darem. Darem, co oznacza, że otrzymałem nieoczekiwany prezent – prezent niezasłużony (przypominam, że nasze plany początkowo ograniczały się do czworga dzieci). Jednak słusznie, nasze otoczenie: rodzina i znajomi (nie wszyscy), bardziej lub mniej otwarcie wyrażali obawy, co do naszych możliwości: Czy podołamy ze zdrowiem? Czy poradzimy sobie organizacyjnie? Czy, wreszcie, starczy nam pieniędzy?
 
PRAWDA O DNIU DZISIEJSZYM

jest taka: żyjemy w większym lub mniejszym niedostatku, brakuje nam wielu rzeczy, czasem zdawało by się niezbędnych, ale… – no właśnie: ale kogo miało by nie być?
 
Ewy, która wniosła w nasze małżeństwo ten cudowny poryw rodzicielstwa, która przyjęła na siebie cały brak doświadczenia młodych rodziców, wszystkie nasze błędy?
 
A może Kasi, tej istoty do początku opiekuńczej dla wszystkiego co nieporadne, pochylającej się cierpliwie nad każdym żuczkiem?
 
Czy może Tymoteusza? Ile on wniósł dumy do naszej rodziny – ja chodziłem jak paw, zaś Dziadek powiedział: Teraz jestem prawdziwym dziadkiem – i brał go na spacery.
 
Może Jasia? wypełniającego wesołością każdy kąt domu…?
 
A jak byśmy wyglądali, gdyby nie Marysia? Ile na nią spadło problemów i cierpień! Była bardzo chora jako noworodek, przyniosła nam tyle wzruszeń, gdy staliśmy nad nią w szpitalu i baliśmy się o jej życie!
 
Jaki byłby nasz dom bez Stasia? – On porusza się praktycznie tylko biegiem, a naśladując skoczków narciarskich i skacząc na coraz większe odległości, przyprawia o drżenie wszystkich najbliższych!
 
Może Grzesia, bez którego wiele wieczorów było by jakby pustych – on często późno zasypia, a przed zaśnięciem siedzi przy nas, swą cichą obecnością wnosząc do wieczoru niezwykłe ciepło, zasypiając w końcu w najdziwniejszych miejscach?
 
Marka – jeszcze nie mówiącego? Jego oczy jak dwa diamenty, świecące i patrzące na nas. W tych oczach cała ufność dziecięca, świat jakby objawia się w jego ciekawości. Ileż opiekuńczości wyzwala jego nieporadność! A jego dwa pierwsze ząbki, wypłakane przez tyle nocy, kiedy się wyżynały..? Dziś jak perełki w uśmiechniętej buzi.
 
GDY PATRZĘ NA NASZE DZIECI,

to w każdym z nich widzę cząstkę siebie, cząstkę Bożenki. Każde z nich, będąc sobą, jest mną. Będąc jedynym i niepowtarzalnym, jest podobne do Bożenki i do mnie – każde inaczej. Każde z nich ma swoje miejsce i bez niego byłaby jakaś pustka, kawałek przestrzeni niepełnej, bez sensu.
 
Wobec tego wszystkiego, trudy, czasem przygniatające troski i niepokoje, jakby beznadziejne sytuacje bez wyjścia, stają się niczym… Bo stajemy wobec objawienia się mocy Stwórcy. Bóg objawia się w każdym żywym człowieku. Bóg objawia się w życiu powierzonym Twojej opiece, w życiu, które ma wzrastać i któregoś dnia odejść gdzieś ku swojemu powołaniu…
 
Paweł Książkiewicz
 
(źródło: www.lesniow.pl)
 

obrazek => Kochaj mnie tato! Medytacje o ojcostwie – O. Józef Augustyn – Autor odwołując się do bogatego doświadczenia duszpasterskiego i psychologicznego, przekazuje wiele cennych uwag o relacjach ojca do dzieci, ze szczególnym uwzględnieniem relacji taty do syna. To ojciec bowiem jest zasadniczym punktem odniesienia dla męskiej tożsamości chłopców..

 

Taty nie zapomina się nigdy….

 
  Mając 4 lata: tata wie wszystko.

Mając 8 lat: tata wie prawie wszystko.

Mając 15 lat: tata nie wie o wielu rzeczach.

Mając 18 lat: ojciec niczego nie rozumie.

Mając 30 lat: poproszę o radę mojego ojca.

Mając 40 lat: gdybym słuchał mojego ojca.

Mając 50 lat: gdybym miał jeszcze ojca…

 

Zobacz też:

10 przykazań ojca – o. Józef Augustyn SJ – pdf

Konferencje o ojcostwie

www.tato.net – wspaniała strona dla ojców

 

obrazek=> Autorytet ojca w rodzinie -Ks. Stanisław Orzechowski – Ksiądz Stanisław Orzechowski – jeden z najbardziej popularnych duszpasterzy wrocławskich przekonywająco i dowcipnie mówi o trudnej we współczesnym świecie roli mężczyzny – męża i ojca….

 

obrazek=> Mocni ojcowie. Mocne córki. 10 sekretów ojcostwa -Meg Meeker – Tato: zostałeś stworzony nie bez przyczyny, a twoja córka szuka w tobie przewodnika, jakiego nie może znaleźć u nikogo innego. Słowa, które wypowiadasz; wszystko, co komunikujesz uśmiechem i co wprowadzasz jako reguły obowiązujące w waszej rodzinie, ma nieskończony wpływ na życie twojej córki…..

 

Podziel się i udostępnij na:  
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii CZYTELNIA, Filmy religijne, chrześcijańskie, Ojcostwo, Rekolekcje dla małżeństw, narzeczonych, zakochanych, Wychowanie dzieci i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „10 sekretów najlepszych ojców

  1. dorian0106 pisze:

    polecam naprawdę dobra lektura

  2. Mateusz pisze:

    Wydaje mi się, że skoro jesteś tutaj i oglądasz takie rzeczy i piszesz to co piszesz to jesteś na dobrej drodze do lepszego. Nie wiem jak wygląda Twoje życie ale jeżeli mogę coś polecić, być może mądrego, to wspólnota w której się odnajdziesz i która pomoże Ci w trudnych momentach. I szczerze życzę bożego błogosławieństwa – czyli szczęścia.

  3. niedobryojciec pisze:

    niedobryojciec to ja syn swojego ojca i matki ktory obiecywal sobie, ze bedzie inny inz tata np nie zdradzi, nie bedzie bil swoich dzieci, nie uderzy matki dziecka. Zrobilem to wszystko jestem w obecnie po 2gim zwiazku z ktorego mam roczna corke i z poprzedniego 8letnia. JAk mam ja sobie radzic i byc kims dla corek szczegolnie gdzy kontakt z mlodsza bedzie mi utrudniany

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *